niedziela, 16 marca 2014

"Blalie-Jak to było..."

Rozdział 7-Eliksiry.
Minął tydzień od czasu gdy Natalie trafiła do skrzydła szpitalnego  już razem z resztą Gryfonów przechadzała się po błoniach w dość ciepłe i trochę słoneczne dni.Ja także lepiej się czułem bo nikt już się nie przejmował moim chwilowym wybuchem odwagi.W ten dzień pierwszą lekcją były eliksiry:
-Siadać!Cicho być!-jak zwykle zaczął Profesor Snape-Dzisiaj zrobimy Veritaserum.Jets to eliksir,który zmusza tego kto go wypiję do mówienia prawdy.Jest to dość potężny eliksir więc nie każdemu z was może się udać do zrobić.-tu spojrzał na Gryfona Neville’a Longbottoma-Składniki SA na tablicy.-dodał,machnął i na tablicy pojawił się spis potrzebnych do eliksiru składników.Wszyscy wzięli się do roboty,która jak zawsze przebiegała w ciszy.Nagle z tyłu klasy dobiegł wszystkich wybuch.To był wybuch z kociołka Longbottoma:
-Longbottom!-Snape był rozwścieczony-To już dziewiaty kociołek,który zniszczyłeś!Jesteś taki durny,że nie potrafisz przeczytać kilku napisów z tablicy!-gdy skończył,sprawił,że zepsuty kociołek Neville’a zniknął i odszedł do swojego biurka.Ślizgoni ryknęli śmiechem,a Draco Malfoy zaczął udawać,że zawartość jego kociołka wybucha i robił przerażone miny co wprawiało resztę Slytherinu w jeszcze lepszy humor,a to zaś prowadziło do jeszcze większego wybuchu śmiechu.Hermiona Granger,którą Draco nazywał szlamą pomogła Longbottomowi sprzątać resztę jego rzeczy w tym kawałków jego zepsutego,już wyrzuconego,kociołka.Oczywiście Snape nie poprzestał na nim.Musiał oczywiście doczepić się do Pottera.Nie rozumiałem co niby on mu zrobił,ale Snape zawsze się go czepiał i widać było,że obaj się nienawidzą:
-Co to jest Potter!Umiesz czytać?!
-To jest Veritaserum.-odrzekł chłodno i spokojnie Gryfon choć jego głos delikatnie drżał.Wiadome było,że stara się powstrzymać złość:
-Doprawdy?!Przeczytaj jeszcze raz skład!-warknął Snape.Harry wytężył wzrok i przeczytał ponownie spis składników-Już wiesz co nie tak!Od następnej lekcji siedzisz w pierwszej ławce Potter bo jesteś taki głupi i zarozumiały,że nawet pożądnie nie chce ci się składu odczytać!-dodał złośliwie
-Przecież mogę jeszcze dodać zapomniany sładnik!-obruszył się Potter
-Nie możesz!Twój wywar może co najwyżej osobę,która go wypiję przyprawić o wysypkę i wymioty!-wrzasnął Snape i jednym machnięciem różdżki osuszył jego kociołek-Gryffindor traci przez ciebie pięć punktow Potter.-dodał mściwym szeptem.Zauważyłem,że tej scenie przyglądali się miedzy innymi Draco,Crabbe i Goyle oraz Pansy Parkinson,którzy jako nie jedyni ze Ślizgonów pękali ze śmiechu patrząc na to.Na koniec lekcji Snape już trochę uspokojony oznajmił:
-Kończcie!Przynieście mi swoje eliksiry!-na to polecenie każdy wziął fiolkę,napełnił swoim eliksirem i gdy zakorkował fiolkę oddał Snape’owi.Ja gdy tylko spakowałem rzeczy do torby wyszedłem z ulgą z lochów i myślałam jak to jest być na miejscu Longbottoma czy Pottera i zdałem sobie sprawę,że na pewno bardzo nieprzyjemnie.


środa, 5 marca 2014

Blalie-"Jak to było..."

Rozdział 6-Spadające gwiazdy.
Po wizycie u Natalie wróciłem do Pokoju Wspólnego Slytherinu.Na szczęście między resztą mieszkańców Slyherinu krążyła nowa plotka więc szum,który wywołałem szybko ucichł,więc udało mi się czmychnąć po chichu do swojego dormitorium.Usiadłem się w otwartym oknie.Spojrzałem w niebo i myślałem nas słowami Natalie” Moim zdaniem nie powinieneś trafić do Slytherinu tylko do Gryffindoru”.Może miała racja.Szczerze to wydawało mi się,że ona jest dość dziwna.Gdy rozmawialiśmy,ściemniło się i spojrzała w okno pytając mnie”Jak myślisz?Czy gdy wypowiadamy życzenie gdy spada gwiazda to ono ma szansę się spełnić?”.Nie odpowiedziałem jej i właśnie w tamtej chwili myślałem nad tym.Gdy tak myślałem nad tym zaczęły spadać gwiazdy.Wtedy zrozumiałem czemu się mnie pytała o to.Pytała się bo miała życzenia i nie wiedziała czy się spełni po tej nocy. Może to się wydaję dziwne,ale zamknąłem oczy i pomyślałem życzenie.Wtedy usłyszałem kroki na schodach i za nim się odwróciłem do dormitorium weszli Draco,Crabbe i Goyle:

-Jak Blaise?Przeszła ci dzisiejsza głupawa?-spytał Malfoy zwracając na mnie swoje szare oczy i uśmiechając się złośliwie.Mina mu zrzedła gdy tylko odwróciłem głowę by na niego spojrzeć,patrzeć na niego chwilę i nic nie odpowiedzieć oraz znów spojrzeć w niebo:
-Mam nadzieję,że do rana ci przejdzie!-prychnął pogardliwie i położył się spać.Ja także poszedłem spać,ale dopiero koło trzeciej bo wciąż miałem dużo rzeczy do przemyślenia.]


Przepraszam,że mój post był taki krótki,ale na razie mam zastój w wenie :/ Postaram się by następny był lepszy i dłuższy :D