piątek, 14 lutego 2014

"Blalie-Jak to było..."

Rozdział 4-”Uważaj gdzie chodzisz!”
Minęły cztery tygodnie od kiedy przyjechałem do Hogwartu.Akurat tamtego dnia pierwszą lekcja były znów Eliksiry z Gryfonami:
-Dzisiaj nauczycie się jak warzyć antidota na różne trucizny.-powiedział Snape i wyszczerzył przednie żeby przez co wyglądał jakby chciał kogoś ugryźć.Nie wiem czemu,ale znów spojrzałem Natalie:Jak zawsze na tej lekcji,a ona jak zawsze radziła sobie świetnie.Gdy rozległ się dzwonek odetchnąłem z ulgą.Jednak nie mogłem się długo cieszyć.Gdy byliśmy w Sali wejściowej usłyszałem:
-Uważaj gdzie chodzisz!-krzyknął Draco wstając i rozcierając sobie kolano gdy Natalie wsparła się na łokciah,a reszta jej ciała leżała bezwładnie na podłodze.Najwyraźniej się zderzyli i oboje się wywalili:
-Patrz następnym razem gdzie chodzisz brudnokrwista!-wciąż wył wściekły Draco. Biedna Natalie wstała tylko dzięki pomocy bliźniaków Weasley.Nie mogła ruszac jedna nogą.Mogłoby się zdawać dziwne,że tylko upadła i takie są efekty,ze Draco tylko boli kolano,a ona nie może ruszac nogą,ale trzeba przyznać,że Natalie miała mocny charakter,ale słabe ciało.Z żalem patrzałem jak ona płaczę i z pomoca bliźniaków idzie do skrzydła szpitalnego na co Ślizgoni ryknęli śmiechem.Nie a,ja się nie śmiałem bo byłem smutny,że ta miła dziewczyna jest poszkodowana. Gryfoni rzecz jasna pomstowali na Draco i Ślizgonów więc wybuchła kłótnia. Dokładnie nie wiedziałem przez kogo to się stało,ale byłem pewny,że przez Dracona.On uwielbiał kłócić się z Gryfonami:
-No co?!To jej wina,że nie umie chodzić!-mówił,ale Hermiona Granger się odgryzła co było do niej nie podobne:
-Zamknij się Malfoy!-krzyczała cała rozwścieczona-Przez ciebie ma złamaną nogę!-Gryfoni ja poparli i kłótnia się wzmagała.Postanowiłem,że odwiedze ją po lekcjach i tak zrobiłem:
-Ach,no dobrze,ale tylko dziesięć minut!-zgodziła się Pani Pomfrey i wszedłem do skrzydła szpitalnego.Natalie leżała wpatrując się w okno.Gdy mnie zauważyła uśmiechnęła się:
-Cześć Blaise!-powiedziała ciepło
-Cześć Natalie!-ja tez się z nią przywitałem-Jak się masz?
-Już lepiej.Dziękuje za troskę.-rzekła i uśmiechnęła się jeszcze szerzej-Usiądź.- dodała wskazując na krzesło obok łóżka
-Dziękuje.-odparłem i usiadłem
-Szczerze mówiąc nie spodziewałam się tu ciebie.-mówiła
-No wiesz…pomyślałem,że warto zajrzeć jak się czujesz.-odpowiedziałem- Chciałem ci pomóc,ale nie jestem na tyle odważny by stawić się Ślzigonom.- mówiłem dalej
-No i sam jesteś jednym z nich wiec tak nie wypada.Moim zdaniem nie powinieneś trafić do Slytherinu tylko do Gryffindoru.-mrugnęła do mnie przyjaźnie
-Może.Nie wiem czemu akurat trafiłem do tego domu w którym jestem.-powiedziałem,a moją twarz rozjaśnił uśmiech
-Jesteś inny niż oni.No wiesz miły,zabawny i radosny.-rzekła rumieniąc się
-To miłe.-ja także się zarumieniłem.Rozmawialiśmy i ku naszemu zaskoczeniu okazało się,że jesteśmy bardzo do siebie podobni.Oboje uwielbialiśmy na przykład żartować.Po trzydziestu minutach Pani Pomfrey zorientowała się,że ustalony czas już dawno minął:
-Ona musi odpoczywać!-wrzeszczała Pani Pomfrey gdy się żegnałem z Natalie
-Niech Pani mu pozwoli jeszcze trochę zostać!-mówiła Natalie
-To wykluczone!-odmówiła pielęgniarka-Musisz wypocząć!
-Ależ ja odpoczywam przy nim!-kłóciła się z nią dziewczyna
-Spokojnie Natalie.Jeszcze cię odwiedzę.-uspokajałem ją
-No dobrze.-zgodziła się.Pożegnaliśmy się i poszedłem do Pokoju Wspólnego mojego domu.Musiałem szybko się wytłumaczyć Draco gdzie byłem:oczywiście skłamałem.Pobiegłem po schodach do naszego dormitorium,położyłem się spać.Gdy półtorej godziny później Draco,Crabbe i Goyle weszli także do dormitorium udawałem,że śpię choć tak nie było.Teraz gdy lepiej poznałem Natalie czułem do niej jeszcze większą sympatię.