Rozdział
7-Eliksiry.
Minął
tydzień od czasu gdy Natalie trafiła do skrzydła szpitalnego już razem z resztą Gryfonów przechadzała się
po błoniach w dość ciepłe i trochę słoneczne dni.Ja także lepiej się czułem bo
nikt już się nie przejmował moim chwilowym wybuchem odwagi.W ten dzień pierwszą
lekcją były eliksiry:
-Siadać!Cicho
być!-jak zwykle zaczął Profesor Snape-Dzisiaj zrobimy Veritaserum.Jets to
eliksir,który zmusza tego kto go wypiję do mówienia prawdy.Jest to dość potężny
eliksir więc nie każdemu z was może się udać do zrobić.-tu spojrzał na Gryfona
Neville’a Longbottoma-Składniki SA na tablicy.-dodał,machnął i na tablicy
pojawił się spis potrzebnych do eliksiru składników.Wszyscy wzięli się do
roboty,która jak zawsze przebiegała w ciszy.Nagle z tyłu klasy dobiegł
wszystkich wybuch.To był wybuch z kociołka Longbottoma:
-Longbottom!-Snape
był rozwścieczony-To już dziewiaty kociołek,który zniszczyłeś!Jesteś taki
durny,że nie potrafisz przeczytać kilku napisów z tablicy!-gdy
skończył,sprawił,że zepsuty kociołek Neville’a zniknął i odszedł do swojego
biurka.Ślizgoni ryknęli śmiechem,a Draco Malfoy zaczął udawać,że zawartość jego
kociołka wybucha i robił przerażone miny co wprawiało resztę Slytherinu w
jeszcze lepszy humor,a to zaś prowadziło do jeszcze większego wybuchu
śmiechu.Hermiona Granger,którą Draco nazywał szlamą pomogła Longbottomowi
sprzątać resztę jego rzeczy w tym kawałków jego zepsutego,już
wyrzuconego,kociołka.Oczywiście Snape nie poprzestał na nim.Musiał oczywiście
doczepić się do Pottera.Nie rozumiałem co niby on mu zrobił,ale Snape zawsze
się go czepiał i widać było,że obaj się nienawidzą:
-Co
to jest Potter!Umiesz czytać?!
-To
jest Veritaserum.-odrzekł chłodno i spokojnie Gryfon choć jego głos delikatnie
drżał.Wiadome było,że stara się powstrzymać złość:
-Doprawdy?!Przeczytaj
jeszcze raz skład!-warknął Snape.Harry wytężył wzrok i przeczytał ponownie spis
składników-Już wiesz co nie tak!Od następnej lekcji siedzisz w pierwszej ławce
Potter bo jesteś taki głupi i zarozumiały,że nawet pożądnie nie chce ci się
składu odczytać!-dodał złośliwie
-Przecież
mogę jeszcze dodać zapomniany sładnik!-obruszył się Potter
-Nie
możesz!Twój wywar może co najwyżej osobę,która go wypiję przyprawić o wysypkę i
wymioty!-wrzasnął Snape i jednym machnięciem różdżki osuszył jego
kociołek-Gryffindor traci przez ciebie pięć punktow Potter.-dodał mściwym
szeptem.Zauważyłem,że tej scenie przyglądali się miedzy innymi Draco,Crabbe i
Goyle oraz Pansy Parkinson,którzy jako nie jedyni ze Ślizgonów pękali ze
śmiechu patrząc na to.Na koniec lekcji Snape już trochę uspokojony oznajmił:
-Kończcie!Przynieście
mi swoje eliksiry!-na to polecenie każdy wziął fiolkę,napełnił swoim eliksirem
i gdy zakorkował fiolkę oddał Snape’owi.Ja gdy tylko spakowałem rzeczy do torby
wyszedłem z ulgą z lochów i myślałam jak to jest być na miejscu Longbottoma czy
Pottera i zdałem sobie sprawę,że na pewno bardzo nieprzyjemnie.
ekstra czekam na kolejne rozdziały ;)
OdpowiedzUsuńPodobał mi się, ale zasmucił mnie fakt, że był... krótki c:
OdpowiedzUsuń~http://always-expecto-patronum.blogspot.com/
Zapraszam do mnie. Mile widziane komentarze! *u*
Dzięki :) Wiem,że krótki,ale mam zastój weny przez naukę : ( Dzięki jeszcze raz a i Lili na pewno wpadnę ;)
OdpowiedzUsuń