piątek, 7 lutego 2014

"Blalie-Jak to było...''

Rozdział 2-W Hogwarcie.
-SLYTHERIN!!-krzyknęła Tiara Przydziału gdy ja, jedenastoletni Blaise Zabini usiadłem ceremonialnie na stołku i ją założyłem.Przy jednym z czterech stołów rozległy się oklaski i ryki radości.Zdjąłem Tiarę,wstałem i dosiadłem się do siedzących właśnie przy tym stole.Rzuciłem okiem po tych co siedzieli przy mnie.Widać było,że mają wypaczone poczucie humoru co traktowałem jak wadę bo kochałem się śmiać i żartować,a takie towarzystwo śmiało się tylko z głupot.Po uczcie i przemowie dyrektora Dumbledore’a poszedłem z resztą Ślizgonów do Pokoju Wspólnego.Był to długi i wysoki pokój w lochach ukryty za ścianą.Usiadłem się z chłopakami,których dopiero poznałem i usłyszałem rąbek tego co mówił chłopak o blond włosach:
-Szlamy!Aż się tu od nich roi!-mówił-Moja rodzina od wieków jest czystej krwi!.
Szlamy.Tego słowa nie użyłem przeciw nikomu,nawet przeciw największemu wrogowi.Chłopak,który to powiedział siedział w fotelu dumnie.”Tak.To z pewnością jest jeden z tych dumnych i tempych.’’pomyślałem.Nagle usłyszałem za sobą głos tego chłopaka:
-Ej ty!Jak masz na imię?-spytał.Zorientowałem się,że to pytanie było zwrócone do mnie:
-Blaise Zabini.-odpowiedziałem bezbarwnie
-Zabini?Mój ojciec zna twojego.-powiedział i uśmiechnął się głupkowato-Ja jestem Draco Malfoy.Nie wiem jak wolisz ale…myślę,że możemy się zaprzyjaźnić.Lepiej się przyjaźnić ze mną a nie ze szlamami.To jak?-gdy skończył mówić wyciągnął rękę.Zastanowiłem się,ale uścisnąłem mu dłoń.Wolałem nie robić sobie wrogów wśród mieszkańców mojego domu,a tym bardziej takich,których ojcowie są dobrze znani i znają mojego:
-Jasne!-wypaliłem
-Mądrze wybrałeś!-odparł wciąż ściskając moją dłoń-Nie pożałujesz tego.-dodał patrząc z głupim uśmieszkiem na nie i swoich goryli.Zauważył moją minę więc ciągnął…-To Crabbe i Goyle
-Hmm.-powiedział Goyle
-Co?A ta cześc.-powiedział drugi,Crabbe.Ja,Draco i inni Ślizgoni siedzieliśmy do późnej nocy gdy nagle Draco spytał:
-Balise.Powiedz jakiej ty jesteś krwi?-Jakiej krwi?Oni tylko mówili o swoich rodach i o czystości krwi przez co o mało nie zasnąłem,ale to pytanie mnie obudziło:
-Tak.Przecież to oczywiste.-odpowiedziałem
-No raczej!Tak się tylko pytam.Nienawidzę szlam takich jak na przykład ta Granger nie?-powiedział,a wszyscy Ślizgoni ryknęli smiechem.Wszyscy prócz mnie:
-Coś ci jest?-spytał Marcus Flint.Był to Ślizgon starszy o jakieś trzy może cztery lata ode mnie:
-Nie nic.Jestem zmęczony.-skłamałem szybko
-Blaise ma racje!-powiedział Draco-Idźmy do lożek w końcu do tępienia szlam trzeba mieć siły!Prawda Blaise-dodał i ponownie Ślizgoni ryknęli śmiechem
-Tak,trzeba.-odpowiedziałem oschle i krótko po czym każdy z nas poszedł do swoich dormitoriów.Ja dzieliłem dormitorium z Draco,Crabbe’em i Goyle’em. Gdy się przebrałem i poszedłem spać długo myślałem jak będzie wyglądał drugi dzień w Hogwarcie i w towarzystwie Draco i innych mieszkańców Slytherinu.Dopiero po godzinie dziesiątej Draco skończył wyklinać tych,którzy jego zdaniem są gorsi. Uważałem,że Draco wcale taki nie jest tylko stara się „pokazać”,nie rozumiałem jednak jego nienawiści do charłaków,mugoli  i  jak on mówił-szlam.



Z dedykacja dla ~Mrs.Malfoy :D

4 komentarze:

  1. Dziękuję za dedykację! :3

    Rozdział fajny, ale krótki :c

    No nic. Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział, no i oczywiście na rozwój wydarzeń! ;)

    Duuuużej weeeeny! No i oby następny rozdział okazał się dłuuuuższy! :*

    ~Mrs.Malfoy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Mrs.Malfoy :* Wena też się przyda tak,tak ;D

    Postaram się by następny był dłuższy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mmm ciekawie , nie powiem :D Przesadzasz z tymi szlamami , ale takto jest spojo. Czekam na nastepny. :3
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w tym cały sens.Staram się oddac Drcao,a i naczej nie umiem ;) I dzięki wezmę to pod uwagę! :D

      Usuń