sobota, 8 lutego 2014

"Blalie-Jak to było..."

Rozdział 3-Pierwsze spotkanie.
Obudziłem się i szybko ubrałem.W Pokoju Wspólnym zaczekałem na Draco i jego goryli.Gdy zeszli usłyszałem:
-Blaise!Co tak wcześnie wstałeś?-spytał Draco.Byłem podekscytowany,ale wiedziałem,że jeśli mu to powiem uzna to za objaw słabości.Odpowiedziałem:
-Nie wiem czemu.Po prostu nie mogłem spać i tyle.
-Dobrze.Idźmy na tą parszywą ucztę.-opdarł i wyszliśmy w czterech z Pokoju Wspólnego.Zasiadliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.Draco jak zwykle skarżył się na to,że jest w Hogwarcie pełno szlam.Nagle zauważyłem drobną dziewczynę.Na szacie zauważyłem naszywkę z godłem Gryffindoru więc już wiedziałem,że to Gryfonka.Wyglądała na miłą i lekko zagubioną-tak jak ja-w tej nowej sytuacji dziewczynę.Draco oczywiście też ją zauważył i powiedział:
-Proszę!!Kolejna szlama!
-Skąd wiesz?-spytałem wciąż śledząc ją wzrokiem gdy przysiadła się do reszty Gryfonów
-Przecież widać,że nie odnajduje się w naszym świecie!-odpowiedział Draco patrząc na nią z odrazą-Kuli się i nie wie co zrobić!Z reszta to Gryfonka czyli szlama!-dodał uważałem oczywiście,że to bezpodstawne zarzuty wobec tej dziewczyny.Ona po prostu tak jak wielu stresowała się zmianą otoczenia i ludzi.To normalne,sam tak miałem.Po uczcie mieliśmy Eliksiry z Profesorem Snape’em.Tą lekcje mieliśmy wraz z Gryfonami.Gdy tylko weszliśmy do lochu w którym odbywała się lekcja zauważyłem tą dziewczynę co podczas uczty.Tym razem wyglądała lepiej i się tak nie stresowała.Gdy spoglądałem na nią ona usiadła i też spojrzała na mnie.Nie wiedziałem co zrobić wiec się uśmiechnąłem.O dziwo,ona odwzajemniła uśmiech uśmiechem.Była piękna i wesoła.Gdy tak się patrzyliśmy na siebie do lochu wszedł Profesor Snape.Miał haczykowaty nos i ziemistą cerę.
Miał też włosy posklejane i jakby nie umytę:
-Witajcie!Jestem waszym nauczycielem Eliksirów i nazywam się Profesor Snape. Tu,w tym lochu nie będziecie wymachiwać różdżkami lecz robić potężne eliksiry. Dzisiaj nauczymy się robić Eliksir Rozdymający.Macie listę składników na ławkach.-powiedział i zaczęliśmy robić swoje eliksiry.Znów spojrzałem na tamtą dziewczynę.Bardzo zdolnie szybko znalazła odpowiednie składniki i już robiła eliksir.Ja w przeciwieństwie do niej nie rozróżniałem tych składników.Podszedłem do niej po cichu-tak by nikt nie widział-i powiedziałem szeptem:
-Cześć.
-O!Czesć.-odpowiedziała z miłym uśmiechem
-Mam na imię Blaise Zabini.-mówiłem dalej
-Ja mam na imię Natalie Jefferson.-odparła-Potrzebujesz czegoś?-spytała
-Tak.Zauważyłem,że świetnie obie radzisz,a ja…-przerwałem bo wstyd mi było przyznać,że jestem czarodziejem,a nie umiem rozróżnić składników-…nie potrafię rozróżnić składników.Mogłabyś mi w tym pomóc?-dodałem i przełknąłem ślinę. Spodziewałem się z jej strony wybuchu śmiechu i obelg,ale to się niestało. Spojrzała na mnie taksującym spojrzeniem,uśmiechnęła się po czym powiedziała:
-Ty jesteś tym chłopakiem,który przyglądał mi się na uczcie tak?-spytała lekko rozbawiona.Postawiłem przed sobą pytanie:Skąd wiedziała?-Widziałam ukradkiem jak patrzałeś.-dodała widząc moją zdziwioną minę-Oczywiście,że ci pomogę
-Dzięki.-odpowiedziałem-I tak,to ja.-dodałem rumieniąc się i nie patrząc już jej w oczy
-Ależ to nic wielkiego.Poza tym co z tego,że patrzałeś?-roześmiała się.Chwyciła swoją listę składników i zaczęła mi pokazywać i tłumaczyć,który składnik jest którym.Wiedziała,że jestem Ślizgonem,ale zwracała się do mnie miło i uprzejmie co odwzajemniałem.Gdy już wszystko zrozumiałem podziękowałem i poszedłem do stolika.Na szczęście nikt nie zauważył,że się ulotniłem.Gdy skończyłem eliksir Snape powiedział:
-Dobrze!Widzę,że skończyliście więc możemy wypróbować ich działanie.-uśmiechnął się szyderczo po czym dodal-Longbottom!Daj mi tu zaraz swoją ropuchę!-jakiś chłopak z Gryffindoru oddał niechętnie Snape’owi swoją ropuchę. Potem znów rozległ głos Snape’a:
-Zabini!Podaj mi swój eliksir.-podałem mu po czym odszedłem ze strachem co się stanie z ropuchą tego chłopaka gdy to wypiję.Profesor wlał trochę eliksiru do gardła ropuchy.Ropucha zaczęła rosnąć.Rozdymała się czyli tak jak miało być! Wszyscy wlepili wzrok w pulchną ropuchę,a w następnej chwili Snape wlał jej do pyszczka inny eliksir i żaba wróciła do dawnych rozmiarów:
-Bierz ją Longbottom!-powiedział i ten chłopak co mu ją wcześniej dał wziął ją-Zabini bardzo dobrze jak na początek.Slytherin otrzymuje dwadzieścia punktów.-dodał uśmiechając się złośliwie do Gryfonów.Po lekcji Draco kłócił się z Potterem:
-A ty co Potter?Nie umiesz robić eliksirów?-mówił tak by każdy go słyszał-Założę się że gdyby ta ropucha wypiłaby twój eliksir zamieniłaby się w szlam!-przez yen komentarz Ślizgoni ryknęli śmiechem-Byłaby kolejna strata bo tu i tak jest już za dużo szlam takich jak Granger.-rozległ się ponowny śmiech.Kłócili się gdy nagle Natalie wystąpiła z tłumu Gryfonów:

-Malfoy dziwne jest to,że jeszcze nie poskarżyłeś się ojcu!-broniła Harry’ego-Ja już wiem jak robisz ekhm”Ojcze ten Potter ciągle mnie zaczepia.Zrób coś żeby usunęli go ze szkoły.Ojcze!”.Nie przejmuj się nim Harry.-Gryfoni ryknęli śmiechem po czym poszli na lekcje bo Draco nie znalazł na to odpowiedzi.Czułem do Natalie pewną sympatię i podziw.Ale miała rację-Draco tak robił.Przez cały dzień nie stało się nic zbyt ciekawego.Na wieczór oczywiście poszedłem z Draco,Crabbe’em i Goyle’em i resztą Ślizgonów na ucztę.Potem poszliśmy do dormitoriów,przebrałem się w piżamę i położyłem się spać.Nie mogłem się doczekać następnego dnia w Hogwarcie.

4 komentarze:

  1. Nareszcie dłuższy rozdział! :D

    Fajny i miło się go czyta ;)

    Pozostaje mi tylko czekać na następny i życzyć weny :3

    ~ Mrs.Malfoy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki! :D Oczywiście przepraszam za te mniejsze literki,ale coś się stało :c Oczywiście postaram się to naprawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sususususuper :D Krotki , ale ciekawy. Dodawaj nastepnyy ;) Czekam
    P.J.M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D Staram sie jak najdłuższe,ale nie jestem wyspecjalizowana w logach takiego typu więc mam mało weny ;) :/

      Usuń